Czy chory psychicznie ma naturę buddy?

Szymon Jabłoński
21 września 2011, kategoria: Ogólne, Społeczeństwo

Fotografia Gesze Tenzina Yesze

Pre­zen­tu­jemy wywiad z bud­dyj­skim nauczy­cie­lem Gesze Ten­zi­nem Yesze doty­czący zdro­wia psy­chicz­nego w kon­tek­ście nauk bud­dy­zmu tybe­tań­skiego.

Gesze Ten­zin Yesze uro­dził się w 1969 roku w regio­nie Kham w Tybe­cie. Został mni­chem w wieku 18 lat i stu­dio­wał pod kie­run­kiem Thaje Ran­drola, w jego klasz­to­rze Czundpo. W wieku 24 lat udał się do klasz­toru Menri, w Dolan­dżi w Indiach, gdzie stu­dio­wał przez 4 lata, a następ­nie wyje­chał do klasz­toru Tri­ten Nor­bu­ste w Nepalu, gdzie otrzy­mał tytuł Gesze – odpo­wied­nik zachod­niego tytułu dok­tora teo­lo­gii i filozofii.

Gesze otrzy­mał też wiele nauk dzog­czen od Khenpo Tenpa Jund­grunga Rin­po­cze, obec­nego opata klasz­toru Tri­ten Nor­butse w Nepalu i Jego Emi­nen­cji Ten­zina Namdaka, naj­star­szego nauczy­ciela w Tra­dy­cji Jung­drung Bon, sta­jąc się tym samym mistrzem nauk dzog­czen. Obec­nie jest opa­tem klasz­toru Szar Drol Deczen Jan­gwen Ling w Tybecie.

Pierw­szą wizytę na zacho­dzie odbył w 2005 roku, kiedy to odwie­dził USA i Mek­syk, a w 2007 roku po raz pierw­szy odwie­dził Polskę.

Witam Gesze La pod­czas two­jej kolej­nej wizyty we Wro­cła­wiu. Korzy­sta­jąc z oka­zji chciał­bym zadać ci kilka pytań doty­czą­cych podej­ścia Tybe­tań­czy­ków do pro­blemu zdro­wia psychicznego.

7Freuds: Co dla Tybe­tań­czyka ozna­cza zdro­wie psy­chiczne czy rów­no­waga emo­cjo­nalna? Na Zacho­dzie psy­chia­tria i psy­cho­lo­gia wyod­ręb­niły wiele zabu­rzeń natury psy­chicz­nej, takich jak na przy­kład depresja czy schi­zo­fre­nia. Jak to wygląda w Tybe­cie i kiedy możemy powie­dzieć, że Tybe­tań­czyk jest zdrowy psy­chicz­nie?

Gesze: Myślę, że masz na myśli pewną normę? To, że ktoś jest nor­malny, zdrowy psychicznie?

7F: Tak.

Gesze: Gene­ral­nie, wszy­scy jeste­śmy po pro­stu ludźmi, także Tybe­tań­czycy. I każdy czło­wiek może doświad­czyć cho­roby psy­chicz­nej czy innych zabu­rzeń natury psychologicznej.

7F: Tybe­tań­czycy także?

Gesze: Każdy. Każdy czło­wiek, ale z punktu widze­nia bud­dy­zmu te zabu­rze­nia mają swój począ­tek wraz z naszymi naro­dzi­nami. Wszy­scy jako ludzie mamy pięć tru­cizn umy­słu: gniew, zazdrość, igno­ran­cję, przy­wią­za­nie i dumę. Te pięć tru­cizn nazy­wamy w bud­dy­zmie główną cho­robą psy­chiczną, która doty­czy nas wszyst­kich. Każdy pro­blem psy­chiczny powstaje z tych pię­ciu i to one są źró­dłem zabu­rzeń natury psychologicznej.

Fotografia Gesze Tenzina Yesze

Wszy­scy od uro­dze­nia mamy te pięć tru­cizn, ale igno­ran­cja czy nie­wie­dza na temat naszej wła­snej natury jest głów­nym źró­dłem zabu­rzeń. Kiedy doświad­czamy pro­ble­mów natury fizycz­nej, ich źró­dło także leży w naszej psy­chice. Wszyst­kie zewnętrzne i wewnętrzne pro­blemy wyni­kają z tych pię­ciu tru­cizn. W prak­tyce bud­dyj­skiej pra­cu­jemy nad tym, żeby je usu­nąć, a tym samym pozbyć się źró­dła zaburzeń.

Wszy­scy wiemy co ozna­cza słowo „tru­ci­zna”. Jeśli zjemy tru­ci­znę to umie­ramy, każdy to wie. Nikt nie chce być zatru­tym. Te pięć tru­cizn nazy­wamy w bud­dy­zmie korze­niem sam­sary, zabu­rzeń, cho­rób. Taki jest bud­dyj­ski pogląd.

Także każdy z nas jest chory psy­chicz­nie, ale prze­cież nie zawsze tak mówimy o sobie czy o innych. O cho­ro­bie psy­chicz­nej mówimy wtedy, kiedy ktoś ma depre­sję czy inne widoczne zabu­rze­nie. Wtedy taka osoba jest na przy­kład pobu­dzona, nie czuje się dobrze ze sobą, ma nega­tywne myśli, albo czuje się źle w sen­sie psy­cho­lo­gicz­nym. Świat postrzega jako zły lub zagra­ża­jący. To zazwy­czaj nazy­wamy cho­robą psy­chiczną. Jed­nak z takiego punktu widze­nia nie wszy­scy jeste­śmy cho­rzy. Za to wszy­scy cho­ru­jemy z powodu tych pię­ciu trucizn.

Bud­dyzm mówi, że jeśli prze­kro­czymy te tru­ci­zny to sta­jemy się oświe­co­nymi isto­tami, Bud­dami, osią­gamy Naturę Buddy.

Osoby chore psy­chicz­nie w kon­wen­cjo­nal­nym rozu­mie­niu, dalej mają te pięć tru­cizn, ale ich pro­blemy psy­chiczne są cięż­sze, bar­dziej widoczne, nie­mniej ich źró­dło dalej zwią­zane jest z tymi pię­cioma tru­ci­znami umysłu.

Tak więc bud­dyzm głosi, że wszy­scy jeste­śmy cho­rzy, nie­zmien­nie doświad­czamy cier­pie­nia. Zazwy­czaj nie robimy z tego pro­blemu, nie zwra­camy też uwagi na te pięć tru­cizn. Dopiero kiedy zaczy­namy zagłę­biać się w sie­bie czy stu­dio­wać bud­dyzm, postrze­gamy te pięć sta­nów emo­cjo­nal­nych jako pro­blemy. Ja, choć wiem, że mam te tru­ci­zny, to jed­nak nie myślę o sobie, że jestem sza­lony. Jestem nor­malny. Więc w tym zwy­kłym rozu­mie­niu jestem zdrowy psy­chicz­nie, tak na Zacho­dzie czy w Tybe­cie. Gdy­bym miał depre­sję czy prze­ja­wiał sza­lone zacho­wa­nia, to wszę­dzie był­bym uznany za chorego.

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowych komunikatach, artykułach i wydarzeniach ze świata psychologii i psychoterapii, zaprenumeruj nasz newsletter.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz

Możesz użyć następujących znaczników HTML i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
 
Aby dodać komentarz, użyj poniższego formularza i przepisz wyrazy z obrazka:

 
news